Poznaj swój temperament
- Dostępność: Jest
- Producent: Edycja św. Pawła
- Autor: Art i Laraine Bennett
- ISBN: 978-83-7424-899-0
- Liczba stron: 272
- Wymiary: 14,5 x 20,5 cm
- Rok wydania: 2012
- Cena: 25,99 zł26,95 zł
- Poleć produkt
Masz problemy ze zrozumieniem ludzi w Twoim otoczeniu? Trafiłeś na odpowiednią lekturę! Autorzy tej książki dzielą się swoją wiedzą psychologiczną i doświadczeniem w dziedzinie poradnictwa. Opierają swoje analizy na podstawie czterech typów temperamentu: choleryk, melancholik, sangwinik i flegmatyk. Odkrywając, który z typów jest charakterystyczny dla ciebie, męża czy żony, dzieci, szefa czy współpracownika, będziesz mógł świadomie kształtować swoje relacje w rodzinie oraz w pracy. Wiedza zawarta w tej książce okaże się niezwykle pomocna w codziennym życiu i relacjach z innymi. Teoria wzbogacona jest szczerymi osobistymi, czasem zabawnymi wyznaniami, co dodatkowo czyni lekturę przyjemną.
Poznaj swój temperament! Naucz się motywować innych! Świadomie żyj ze sobą i z innymi!
Autor: Art i Laraine Bennett
Stron: 272
Format: 14,5 x 20,5 cm
ISBN: 978-83-7424-899-0
Oprawa: broszurowa
Fragment
Jaki ja mam temperament?
Przyjrzyjmy się zatem każdemu z czterech temperamentów: cholerykowi, melancholikowi, sangwinikowi i flegmatykowi. Musimy jednak pamiętać, że te charakterystyki to rodzaj „idealnej matrycy” i większość ludzi nie będzie mogła odnaleźć w nich swojego dokładnego odbicia. Większość z nas posiada kombinację dwóch temperamentów, z których jeden jest dominujący (w rozdziale 9 znajduje się bardziej szczegółowa analiza temperamentu dominującego i uzupełniającego).
Choleryk
Entuzjazm, energia, inteligencja i silna wola, to wszystko razem sprawia, że choleryk jest postrzegany jako osoba przebojowa. Czy to w domu, czy w pracy, choleryk bierze sprawę w swoje ręce, dzięki czemu szybko osiąga zamierzone cele. Choleryk reaguje szybko i intensywnie, stanowczość to jego cecha charakterystyczna. Na dodatek jest ekstrawertykiem i cechuje go pewność siebie, dobrze się czuje, panując nad ludźmi oraz sytuacją. Sprzeciw nie stanowi dla niego przeszkody, wręcz przeciwnie, staje się bodźcem do dalszych działań. Dynamiczny i bezpośredni choleryk jest bardzo spostrzegawczy i myśli samodzielnie. Zawsze wyrazi swoje zdanie.
Swoim entuzjazmem i energią choleryk przyciąga innych do siebie. Aktywność mu służy, praca dodaje sił. Jest człowiekiem pogodnym i szlachetnym, stawia sobie wysokie cele i dąży do sukcesu. Dobrze się czuje na kierowniczych stanowiskach, współzawodnictwo go motywuje, jest pewny swoich decyzji.
Cholerycy są wyjątkowymi racjonalistami, wszystko musi mieć swoje uzasadnienie. Nawet jako dzieciom nie wystarcza im argument typu: „Bo ja tak powiedziałem”. To za mało, żeby przekonać ich do zrobienia czegoś. Cholerycy widzą większy obraz całości i potrafią przekazać swoją wizję innym, są dobrymi organizatorami i szybko awansują. Mają łatwość w wyrażaniu siebie, lecz niechętnie słuchają innych. Wszelkiego rodzaju zebrania, bardziej i mniej formalne oraz zajmowanie się szczegółami uznają za stratę czasu. Bardzo wielu przedsiębiorców to właśnie cholerycy. Nie lubią dzielić się obowiązkami, uważając, że sami lepiej i szybciej wszystko zrobią, a ich skuteczność działania przynosić im radość. Choleryk szybko odnajduje się na stanowisku dyrektora, dowódcy wojskowego, prezesa czy w jakimkolwiek innym zawodzie, gdzie jego zdolności przywódcze i wyobraźnia zostaną docenione.
Oczywiście istnieją i ujemne strony posiadania tak silnej i bogatej osobowości. Choleryk jest zbyt pochopny w osądach i formułowaniu opinii, przy których uparcie trwa, co negatywnie odbija się na zespole, którym kieruje – często brakuje tutaj odpowiedniej refleksji oraz zrozumienia. Jeśli zdarza ci się przynosić do domu coś, co należy zmontować, a ty zabierasz się za to bez przeczytania instrukcji, możliwe, że jesteś cholerykiem. Choleryk uważa, że czytanie instrukcji czy studiowania map przed wyjściem z domu to zwykła strata czasu. Można to zrobić po drodze.
Jego inteligencja, stanowczość i skuteczność czynią go niecierpliwym – a niekiedy nawet i pełnym pogardy – dla tych mniej utalentowanych. Może być władczy, zawzięty, despotyczny, zbyt ambitny i bezwzględny. Potrafi być wybuchowy i wyniosły. Ojciec Conrad Hock pisze: „Choleryk woli umrzeć, niż się upokorzyć”. Niekiedy można odnieść wrażenie, że dla choleryka ludzie mają drugorzędne znaczenie. Choleryk, który nad sobą nie pracuje, szybko może popaść w zbytni utylitaryzm.
Jeśli jesteś cholerykiem, nie obraź się, ale wielu znanych dyktatorów miało ten sam temperament. Cholerycy usiłują kierować innymi, opierając się na sile swojego autorytetu, samego celu czy też zwykłego entuzjazmu, zamiast poświęcić czas na ich formację, kształcenie i przekonanie ich do siebie. Należy dodać, że pośród sławnych choleryków nie brakuje i wielkich świętych. Święty Paweł był zagorzałym prześladowcą chrześcijan, a po nawróceniu stał się równie dynamicznym apostołem.
Choleryk może obawiać się zażyłości w relacjach. Jest zbyt niezależny, niecierpliwy i mało wyrozumiały. W podejmowaniu decyzji jest często zbyt pochopny i nierozsądny, a potem nie chce przyznać się do błędu. Ukrywa swoje słabości, obwiniając innych za własne porażki.
Jeśli choleryk nie prowadzi własnego biznesu, wykazuje się jako dobry pracownik. Ma silną motywację wewnętrzną, szybko myśli, jest skupiony na osiągnięciu celu, pragmatyczny i energiczny. Lubi swoją pracę. Sprawdza się w zarządzaniu ludźmi oraz projektami, ale czasami trzeba mu przypomnieć, że nie każdy potrafi pracować tak szybko, jak on. Niekiedy zbyt skupiony na rezultatach lekceważy uczucia innych, żeby tylko osiągnąć zamierzony cel.
Duchowość naznaczona ścisłą dyscypliną i posłuszeństwem ma decydujące znaczenie dla choleryka w pokonywaniu jego tendencji do złości, dumy i zawziętości. Musi pracować nad rozwijaniem w sobie wyrozumiałości, pokory, łagodności w kontaktach z drugim człowiekiem. Najpierw jednak należy przekonać choleryka, jak ważne jest życie duchowe, że może zaufać swojemu spowiednikowi, że powinien ukorzyć się przed Bogiem i wzrastać w cnocie posłuszeństwa. Jeśli uświadomi sobie, że naturalne cechy wynikające z jego temperamentu to dar od Boga, a nie coś, co sam wypracował lub na to zasłużył, zacznie być bardziej wyrozumiały wobec innych, doceni wartość przebaczenia i pokory.
(…)
Zrozumieć temperament swojego dziecka
Pewna mądra matka dziesięciorga dzieci powiedziała kiedyś: „Jeśli krzyczysz na dziecko, to znak, że straciłeś nad sobą kontrolę”. Ileż to jednak razy wrzeszczeliśmy na dzieci, narzekaliśmy i groziliśmy im lub błagaliśmy, żeby się nas słuchały? Niekiedy traktujemy rodzicielstwo jako mękę, a nawet jako niekończącą się wojnę – z manewrami taktycznymi, przechytrzaniem przeciwnika i braniem jeńców.
A przecież chodzi nam o to, żeby dzieci robiły to, co słuszne, z miłości i szacunku do Boga oraz drugiego człowieka. Wiemy, że któregoś dnia dorosną i staną się samodzielne, mamy więc nadzieję, że wychowamy je na odpowiedzialnych, kochających i oddanych chrześcijan. W rodzinie nasze dzieci są formowane zarówno w wymiarze ludzkim, jak i duchowym.
Niestety zbyt często piękno i zachwyt – smak przygody – związane z naszym rodzicielskim powołaniem zanikają w obliczu całej tej codziennej bieganiny. Przewozimy dzieciaki ze szkoły na dodatkowe zajęcia, robimy zakupy, płacimy rachunki, pracujemy w domu i poza nim, no i jeszcze tysiące innych spraw. Niekiedy jesteśmy tak skupieni na tym, co „pilne”, że gubimy to, co „istotne”.
Jedna z mam o melancholicznym temperamencie opowiedziała mi taką oto historię. Właśnie skończyła sprzątać dom, gdy do środka wpadł jej nastoletni syn, prosto z meczu bejsbola – całe buty miał w błocie! Natychmiast go zganiła:
– Zobacz, co zrobiłeś z podłogą, właśnie ją umyłam! Ile to już razy mówiłam ci, żebyś nie wchodził do domu w takich butach!
Co wtedy ujrzała? Błysk w jego oczach zgasł, przygarbił się, a uśmiech zszedł z jego twarzy. Wycofał się, wyraźnie przygnębiony, mamrocząc pod nosem, że właśnie zdobył pierwszy rzut w sezonie, ale to i tak jej nie obchodzi.
Naprawienie relacji między tym chłopcem i matką zajmie więcej czasu niż starcie brudnej podłogi. Radość, jaką w sobie miał, natychmiast zniknęła. I nawet jeśli podzieli się nowiną, nie będzie to już miało pierwotnego wydźwięku.
Poznanie poszczególnych temperamentów pomogło naszej znajomej zrozumieć, że gdy jej impulsywne dziecko (sangwinik) wpadło do domu z nowiną, lepiej byłoby, gdyby okazała odrobinę powściągliwości i stłumiła swoją melancholiczną potrzebę skupiania się na uchybieniach na rzecz większego obrazu.
Książki o wychowaniu dzieci, jak również rady księży, pedagogów i krewnych nie zawsze są w stanie przygotować nas na rzeczywistość wychowania oraz cały związany z tym trud. Łaska sakramentu małżeństwa oraz codzienna modlitwa pomagają nam podejmować to ogromne wyzwanie z radością. Nie zaszkodzi jednak mieć pod ręką kilku dodatkowych pomocy.
Jednym z najlepszych narzędzi jest poznanie temperamentu naszych dzieci. To klucz do zrozumienia ich osobowości, dający nam wiedzę na temat skutecznych sposobów motywowania i dowartościowania, tak żebyśmy nie przesadzali ani w jedną, ani w drugą stronę – czyli krótko mówiąc, jak okazywać im miłość w taki sposób, żeby to ich motywowało i dowartościowywało oraz pomagało wzrastać w świętości.
Dzięki poznaniu i docenieniu temperamentu naszych dzieci, mamy możliwość wychowywania i kształtowania ich w atmosferze miłości oraz szacunku dla wyjątkowości każdego z nich, a zatem tworzymy środowisko rodzinne umożliwiające każdemu z nich „odnaleźć się w pełni” poprzez bezinteresowny dar z siebie.
Atmosfera domu
Na kolejnych kartkach książki zobaczycie, że gorąco polecamy obsypywanie dzieci – temperament nie ma tutaj znaczenia – pochwałami oraz słowami wyrażającymi uznanie, przywiązanie i aprobatę. Jan Paweł II podkreślał, że atmosfera domu musi być przepojona akceptacją, miłością i szacunkiem. W takiej atmosferze dzieci są bardziej otwarte, zdolne do rozwijania w sobie cnót, dopiero wtedy mogą tak naprawdę rozkwitać.
Nie jesteśmy adwokatami filozofii rozpieszczania czy też notorycznego wpompowywania w dziecko „poczucia własnej wartości”. Bezwarunkowa akceptacja pozbawiona rodzicielskiej kontroli czy jakiejkolwiek relacji wychowawczej prowadzi jedynie do chaosu i moralnego zagubienia. Dzieci wychowywane bez jakiejkolwiek formacji często są zalęknione i podatne na wpływ społeczeństwa, a później same wnoszą ten bagaż do założonej przez siebie rodziny.
Zgodnie z tym, co podkreśla Papieska Rada ds. Rodziny „klimat uczuciowy, który panuje w rodzinie”, ma „decydujące znaczenie”. Poświęcanie uwagi, okazywanie uczuć oraz akceptacja pomagają tworzyć atmosferę przyjęcia, miłości i szacunku. Taka atmosfera potwierdza głęboką godność naszego dziecka, jego osobistą wolność oraz zaszczepia w nim szacunek i poczucie wartości, co z kolei pozwala mu rozwijać w sobie cnoty i ofiarność. Wzrastając w takim środowisku, dziecko będzie ćwiczyło swoją wolę w wybieraniu rzeczywistego dobra. Będzie znacznie mniej podatne na wybór fałszywej wolności w okresie buntu. Mniej prawdopodobne jest także, żeby szukało potwierdzenia własnej tożsamości u podejrzanych osób, które oferują pseudoakceptację oraz pozory miłości i szacunku.
Praca z temperamentem dziecka
Kiedy już poznacie temperamenty, możecie zacząć współpracować z temperamentem waszego dziecka, dzięki czemu łatwiej będzie skierować je na właściwą drogę. Na przykład skłonność melancholicznego dziecka do refleksji można ukierunkować na literaturę, sztukę i muzykę. Dziecko o cholerycznym temperamencie można nakierować na ścieżkę bycia liderem – w dobrych i szlachetnych rzeczach. Niech radość rozpromienionego sangwinika udziela się całemu domowi. Zachęć swojego flegmatyka, żeby wykorzystywał swój spokój i opanowanie podczas uczniowskich debat.
Zrozumienie temperamentu dziecka to nie tylko klucz do odpowiedniego motywowania go. Ta wiedza pozwoli nam także uniknąć różnych wychowawczych pułapek oraz da nam wgląd w świat problemów, z którymi zmaga się nasze dziecko. Na przykład dowiemy się, że nie można otwarcie krytykować flegmatyka ani melancholika, gdyż takie dziecko po prostu zamknie się w sobie lub straci humor i tym samym niechętnie będzie cię słuchać czy też realizować twoje wskazania. Zaczniesz zwracać uwagę na to, żeby twoje flegmatyczne dziecko nie unikało inicjowania działań i żeby mówiło ci, co przeżywa. Będziesz powstrzymywać się przed próbami kontrolowania wszystkich obszarów aktywności twojego cholerycznego dziecka, jednocześnie zachęcając je do podejmowania konstruktywnych i mądrych wyzwań. Zaczniesz pomagać sangwinicznemu dziecku zamieniać entuzjazm na wytrwałość i lojalność w ważnych obszarach jego życia.
Do tej pory przedstawiliśmy zagadnienie temperamentów pod kątem lepszego zrozumienia siebie. Teraz zajmiemy się tymi różnicami z myślą o naszych pociechach. A na koniec powiemy o kombinacji temperamentów rodzic – dziecko i o tym, jak wykorzystać to w praktyce.
(…)
Dziecko melancholik
Marzyciel
W każdej zerówce jest jedno dziecko z rozmarzonymi oczami, które chętnie bawi się samo. Taki mały skrzat, który nigdy nie hałasuje, rzadko nawiązuje kontakt wzrokowy z nauczycielem (szczególnie gdy nauczyciel to typ wesołka). Kiedy jednak opiekun zaczyna czytać jakąś bajkę, maluch cały zamienia się w słuch i może tak siedzieć godzinami.
Jeśli twoje dziecko jest melancholikiem, to zostałeś obdarowany wrażliwym, uduchowionym i często niezwykle twórczym marzycielem. Takie dziecko potrzebuje delikatnych zachęt, żeby wyrażać i przekraczać siebie oraz rozwijać głębokie życie wewnętrzne.
Twój melancholik wciąż błądzi gdzieś myślami, jest jakby trochę nieobecny, ale to wynika z jego osobowości i nie musisz tym się martwić (gdyby się to powtarzało w przypadku sangwinika lub choleryka, byłoby to niepokojące). I nie pomoże tutaj organizowanie przyjęć dla rówieśników, gdyż nie chodzi tu o problemy z socjalizacją, ono bardzo lubi swoich przyjaciół. Jest to raczej przejaw jego marzycielskiej, roztropnej i bogatej wewnętrznie natury.
Takie dziecko reaguje wolniej, lecz za to bardzo intensywnie i długo. Początkowo może się wydawać, że w ogóle nie reaguje, jednakże wraz z upływem czasu reakcja jest coraz bardziej zauważalna i na tyle głęboka, że prawie nie można jej zmienić. A zatem jako rodzic uważaj, żeby nie przesadzić z krytyką, surowością czy okazywaniem niezadowolenia. Na zewnątrz możesz niczego nie dostrzec, lecz zranione wnętrze ujawnia się potem poprzez zgorzknienie, bunt, a nawet depresję.
Z racji, iż melancholik reaguje wolniej, rodzice mogą dojść do wniosku, że dziecko nie słyszy, co do niego mówią, lub świadomie łamie zasadę posłuszeństwa. Kara za wynikającą z temperamentu powolność reakcji byłaby postrzegana przez nie jako szczyt niesprawiedliwości. Dla niego sprawiedliwe traktowanie jest niezwykle ważne. Zasady i porządek są na pierwszym miejscu. Jeśli nie przestrzega się tego w rodzinie, wrażliwa natura melancholika bardzo na tym cierpi.
Być może najgorszym scenariuszem dla takiego dziecka jest powtarzające się niesprawiedliwe i ostre traktowanie. Jeden z naszych przyjaciół, właśnie melancholik, pochodzi z dysfunkcjonalnej rodziny; „Życie jest ciężkie i musisz sam o siebie zadbać” – często słyszał te słowa od źle go traktującego niezrównoważonego członka rodziny. Taka sytuacja może w sposób traumatyczny wpłynąć na przyszłe relacje dziecka, jego poczucie wartości, a nawet zdolność zaufania Bogu i postrzegania Go jako kochającego, miłosiernego Ojca. Dziecko choleryk lub sangwinik będzie się bronić czy to werbalnie, czy też przez ucieczkę z domu, melancholik niestety przyzwyczaja się do niesprawiedliwości, a w końcu nawet zaczyna winić siebie za zaistniały układ.
Melancholicy padają często ofiarą głupich żartów łobuzów z podwórka. Ich rozmarzenie prowokuje drwiny, na które nie potrafią szybko odpowiedzieć. Mogą poskarżyć się rodzicom lub nauczycielom, ale wtedy ściągają na siebie kolejne kpiny i otrzymują etykietkę skarżypyty.
Dobrze, gdy rodzice poinstruują swoje dziecko, jak ma reagować na zaczepki podwórkowych łobuziaków. Można nawet odegrać z nim kilka scenek. Nie mówmy tylko niezbyt wysportowanemu chłopcu: „Daj im w kość, broń się” lub nie wymagajmy od bardzo wrażliwego marzyciela, że zacznie tarzać się po ziemi i okładać kogoś pięściami. Jednakże znajomość paru asertywnych zwrotów może okazać się pomocna. Pomóż mu zrozumieć, że takie łobuziaki nie są jego przyjaciółmi i musi przyjąć wobec nich nieco bardziej „niefrasobliwą” postawę (nie będą zaczepiać pewnego siebie dziecka), a nawet i nieco żartobliwą (pokazując im, że go nie obchodzą), a w międzyczasie zachęcajcie go, żeby nawiązywał znajomości z podobnie myślącymi dziećmi.
Pomóż przystosować się swojemu melancholikowi
Melancholicy reagują wolniej na bodźce i mają tendencję do zamartwiania się. Dlatego dobrze jest przygotować takie dziecko na nową rzeczywistość poprzez szczere rozmowy, a nawet dać mu możliwość oswojenia się z lękami i obawami, które mogą się wtedy rodzić. Dziecku o temperamencie sangwinika wystarczy komunikat typu: „Postanowiłam przenieść cię do nowej szkoły”, a ono (pod warunkiem, że nie zostawia za sobą dwustu najlepszych przyjaciół) potraktuje to jako kolejną przygodę i pójdzie za ciosem. Melancholik zareaguje w zupełnie odmienny sposób. Będzie potrzebował czasu, żeby się przystosować i zebrać wystarczająco dużo odwagi, by zmierzyć się z nową sytuacją. Rodzic powinien wtedy pomóc wypowiedzieć dziecku jego wewnętrzne lęki oraz mieszane uczucia i przebrnąć wspólnie z nim przez „najgorsze z możliwych scenariuszy”, aby pokazać mu, że wcale nie będzie aż tak źle, jak myśli, a jeśli sytuacja jest naprawdę zła, pomóc mu się w niej odnaleźć.
Melancholik nie tylko potrzebuje więcej czasu, żeby przystosować się do zmian lub nowych pomysłów, może nawet okazać się, że sam z siebie nie będzie inicjował żadnych zmian. Więc ty jako rodzic będziesz niekiedy musiał podejmować za niego decyzje. Wtedy podziałasz nań jak rozrusznik i w końcu będzie musiało się dostosować. Na przykład kilka lat temu nasza melancholiczna córka marzyła o występie w szkolnym musicalu, paraliżowała ją jednak myśl o przesłuchaniu, wciąż myślała o tej chwili ze strachem. Wiedziałam, że udział w musicalu bardzo się jej spodoba, więc sama zapisałam ją na przesłuchanie i zaprowadziłam pod klasę. Kiedy tylko zostawiła za sobą strach, z gracją i pewnością siebie pokazała, co potrafi. Przeprowadzenie dziecka przez ulicę, żeby poznało nowego kolegę, ustalenie spotkania z trenerem lub nauczycielem, zapoczątkowanie procesu związanego ze złożeniem podania na studia – to jedynie przykłady, w jaki sposób rodzic może pomóc melancholicznemu dziecku. „Wrzuć go do wody, a on nauczy się pływać”, tak można to ująć w przypadku niezdecydowanego, marudnego melancholika.
Wychowanie melancholika wymaga silnej woli połączonej z indywidualnym podejściem. Załóżmy, że na biurku twoje melancholicznej córki leży plik podań na studia. Zbliża się termin ich składania, a ona wcale nie zabiera się za ich wypełnianie. Jako rodzic masz kilka opcji:
Nic nie robić. Powiedzieć sobie, że ona w końcu musi dorosnąć i wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Jeśli nie złoży podań, sama postawi na sobie krzyżyk. Niestety taka opcja sprawdzi się jedynie w przypadku zmotywowanego choleryka.
Zaangażować wolę. Mówisz jej jasno i wyraźnie, że idzie do pokoju i nie wychodzi stamtąd, dopóki nie wypełni podań. I znowu to może zadziałać w przypadku zmotywowanego, lecz czasowo rozkojarzonego choleryka, który lubi wyzwania. Być może sprawdzi się to nawet i w przypadku uległego flegmatyka. Niestety u wrażliwego melancholika pogłębi to tylko jego trwanie w bezczynności i lęku.
Melancholicy często mają świadomość wagi zadania, które powinni podjąć, lecz po prostu nie są do tego gotowi – z powodu lęku lub braku pewności. Dlatego najlepsza jest trzecia opcja:
Zaangażuj jego wolę i zastosuj indywidualne podejście, żeby zachęcić go do podjęcia działania. Może to wyglądać tak: „Skarbie, usiądźmy razem i zacznijmy to wypełniać. Ja będę pisać na komputerze, a ty podyktujesz, co mamy zawrzeć w podaniu”. Krótko mówiąc, pomożemy melancholikowi zacząć, zaangażujemy jego wolę i przerwiemy proces odkładania na później. Zastosujemy delikatne, indywidualne podejście, dzięki czemu nasz melancholik będzie czuł się na tyle bezpieczny i kochany, żeby wyjść ze skorupy.


Zarejestruj się

